Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celach: świadczenia usług, reklamy, statystyk. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Pamiętaj, że zawsze możesz zmienić te ustawienia. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.

Sprawdzanie dokumentacji technicznej

19.11.2015

Po lekturze artykułu „Sprawdzanie i weryfikacja projek­tów budowlanych” zamieszczonego w „IB” nr 10/2015 chciałbym przekazać kilka spostrzeżeń z własnych doświadczeń zawodowych.

Przekształcenia, do jakich w spo­sób automatyczny doszło w organizacji projektowania budowlanego w ostatnim ćwierćwie­czu, wpłynęły negatywnie na jakość prac projektowych. Zanik dużych biur projektowych, w których młodzi in­żynierowie na pracach asystenckich kształtowali swoją wiedzę projektanc­ką, a wymagające zespoły sprawdza­jące nie wypuszczały z biur wadliwie sporządzonych prac - spowodował wyraźne złagodzenie kryteriów jako­ściowych w projektowaniu. Ogranicza się zakres dokumentacji projektowej, zmniejsza wnikliwość przemyśleń, a przez to kompletność i czytelność projektu. W krańcowych przypad­kach dochodzi do tego, że zawiera się umowę (projekt i realizacja) o sporzą­dzenie projektu budowlanego i wyko­nawczego, a następnie wykorzystując nieświadomość inwestora, przekazuje mu się szkic z lakonicznym opisem i realizuje się jeszcze zupełnie coś in­nego. Są oczywiście projektanci, są też pracownie projektowe pracujące prawidłowo, stosujące obowiązujące zasady warsztatu projektowego oraz przestrzegające przepisy prawa, jest ich jednak mało. Na rynku bu­dowlanym zarysowuje się wyraźnie przewaga tych mniej od siebie wy­magających.

Proces sprawdzania ogranicza się zwykle między kolegami do wza­jemnego podpisywania sobie go­towej dokumentacji. Powinno być zupełnie inaczej.

Sprawdzający powinien uczestni­czyć w procesie projektowania od samego początku i nie być w żaden sposób uzależniony od projektanta. Projektant po przemyśleniu kon­cepcji rozwiązania tematu powinien przedstawić ją sprawdzającemu, uzasadnić ją i obronić, a po takiej rozmowie przystąpić do opracowa­nia projektu, uwzględniając wszyst­kie uzgodnione ze sprawdzającym warunki. W trakcie pracy nad pro­jektem przez cały czas musi być możliwy kontakt między tymi dwie­ma osobami. Taki sposób projek­towania leży w interesie zarówno projektanta, jak i sprawdzającego. Są oni obydwaj w świetle prawa osobami sprawującymi samodziel­ne funkcje techniczne w budownic­twie i ponoszącymi z tego tytułu odpowiedzialność.

 

© nahariyani100 - Fotolia.com

 

Wszyscy musimy być świadomi tego, że w wyniku naszej pracy powstają obiekty, w których funk­cjonują ludzie. Mogą oni w nich mieszkać, wypoczywać, praco­wać, produkować, robić zakupy, świadczyć usługi, a wszystko to powinni robić bezpiecznie, wygod­nie, w dobrych warunkach i przy­jemnym otoczeniu.

Opracowując projekt, pamiętać też trzeba, że ktoś według niego wykonywał będzie roboty budowla­ne. Projekt musi więc być komplet­ny i czytelny, by myśl, którą w nie­go wkładamy, zmaterializowała się w ustalony przez nas sposób.

Dobrze jest, jeśli projektant, ry­sując rozwiązania swojej koncep­cji, od czasu do czasu stawia się w sytuacji użytkownika projekto­wanego przez siebie obiektu. Wracając do sprawy sprawdzania, uważam, że powinna mu podlegać dokumentacja budowlana w każdej fazie - od koncepcji przez projekty budowlane i wykonawcze do spe­cyfikacji technicznych.

Odstępując formalnie od obowiąz­ku sprawdzania w zależności od klas niezawodności obiektów RC (ang. reability class), torujemy drogę do obniżenia jakości projek­towania.

Myślę, że do korzystania z ułatwień dopuszczanych przez Eurokody jest dla nas jeszcze za wcześnie, że wprowadzenie ostrzejszych kryteriów sprawdzania i utrzyma­nie ich przez kilka lat (do wyrobie­nia nawyków) byłoby zasadne. Myślę również, że do zapewnienia prawidłowego sprawdzenia projek­tu zobowiązany powinien być nie projektant, ale inwestor, w któ­rego interesie leży wysoka jakość kupowanego dzieła.

W przedstawionych warunkach pełną rację bytu i funkcjonowania (z dużym obłożeniem zamówienia­mi) miałyby proponowane w przy­wołanym na wstępie artykule nie­zależne i obiektywne biura kontroli technicznej lub po prostu pracow­nie sprawdzania dokumentacji budowlanej. Biura takie miałyby walor szczególny - zapewniałyby sprawdzenie wszystkich występu­jących w projekcie branż oraz (co ważne) skoordynowanie ich w pro­jekcie. Jest to istotne, w sytuacji gdy projekt wykonuje osoba fizycz­na lub mała pracownia projektowa współpracująca z branżowcami na odległość.

 

inż. Bogusław Brochmann

kierownik Grupy Rzeczoznawców PZITS w Szczecinie


 


 

 

www.piib.org.pl

www.kreatorbudownictwaroku.pl

www.izbudujemy.pl

Kanał na YouTube

Profil na Google+