Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celach: świadczenia usług, reklamy, statystyk. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Pamiętaj, że zawsze możesz zmienić te ustawienia. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.

Jak to w pracy inżyniera bywa

10.10.2018

Proponuję, aby izbowy miesięcznik stał się miejscem wymiany doświadczeń w zakresie pracy rzeczoznawców budowlanych oraz biegłych sądowych. Opisy pouczających przypadków z własnej praktyki powinny pomagać kolegom inżynierom w doskonaleniu zawodowym oraz w unikaniu błędów we własnej działalności zawodowej.

Jako głos inspirujący w tym zakresie można uznać ciekawy artykuł inż. W. Anklewicza w „IB” nr 12/2017. Opisana tam była bulwersująca sprawa pominięcia w sporządzonych opiniach technicznych – odnośnie ustalenia przyczyn upadku masztu telekomunikacyjnego – faktu odkręcenia nakrętek (tj. sabotażu) w zakotwieniach lin odciągowych masztu.

Trzeba wnikliwie zbadać konkretną sprawę, aby dojść do prawidłowych wniosków, nie dając się przy tym zasugerować np. przez strony sprawy. W sporze sądowym strona niemająca racji (i z reguły będąca tego świadoma) często jest zainteresowana wprowadzeniem biegłego w błąd, aby mimo to uzyskać korzystną dla siebie opinię. Jest tu obszerne pole do popełnienia omyłek i błędnej oceny sytuacji przez biegłego.

Poniżej omówiono kilka przypadków opinii, z którymi – po zbadaniu sprawy – nie sposób było się zgodzić. W sprawach tych wystąpiły całkiem rozbieżne opinie biegłych .

 

Fot. © Vladimir Mucibabic - Fotolia.com

 

Sprawa wymiany okien w mieszkaniu w bloku

Lokatorka zamówiła – w profesjonalnej firmie montującej okna – wymianę starych okien na okna o współczesnym standardzie. Po pewnym czasie od ich zamontowania lokatorka wniosła do sądu sprawę o zwrot zapłaconej kwoty i jeszcze dodatkowo o wysokie odszkodowanie, gdyż rzekomo okna są niedobre, lokatorka teraz marznie w swoim mieszkaniu (poprzednio nie marzła) i nabawiła się przez to choroby, na co ma zaświadczenia od lekarzy. Sąd zlecił mi sporządzenie opinii. Na moich oględzinach okien pani ta, jak to się potocznie mówi, „odstawiała cyrk” – wybuchała płaczem, rzucała się na łóżko, krzyczała. Oknom – jak stwierdziłem – nic nie brakowało. Moja opinia stwierdzała więc, że roszczenie jest bezzasadne.

Jak się potem okazało, adwokat tej pani zakwestionował moją opinię. Sąd powołał więc innego biegłego – podobno specjalistę od stolarki budowlanej. Ten stwierdził, że okna są niedobre. Jak się dowiedziałem, na oględzinach tego drugiego biegłego lokatorka zafundowała obecnym takie samo przedstawienie jak przy moich oględzinach – co najwidoczniej „zmiękczyło” drugiego biegłego.

 

Sprawa zarzucanego wybudowania domu jednorodzinnego z poważnymi wadami

Wykonawca budował wolno stojący dom jednorodzinny, ze ścianami z bali drewnianych. Gdy budowa była już bardzo zaawansowana, doszło do konfliktu pomiędzy inwestorem a wykonawcą – w efekcie wykonawca odszedł z niedokończonej budowy (w następnym roku budowę dokończyła inna firma). Inwestor w sumie zapłacił wykonawcy ok. 400 tys. zł za jego pracę i dostarczone materiały. Po zakończeniu budowy inwestor wynajął rzeczoznawcę (który jest też biegłym sądowym) w celu sporządzenia opinii – jakiej wysokości straty poniósł inwestor wskutek błędnego wykonania prac przez pierwszego wykonawcę. Z treści tej opinii wynika, że autor bazował na informacjach tylko od jednej strony tego konfliktu, a także że w ogóle nie oglądał obiektu. Opinia stwierdzała liczne błędy wykonawcy (które jakoby musiała potem naprawiać ta druga firma) – wg tej opinii wartość prawidłowo wykonanych prac przez wykonawcę wynosiła zaledwie 148 tys. zł, zaś koszt poprawy wadliwie wykonanych robót to 176 tys. zł. Tak więc z tej opinii wynikało, że inwestorowi należy się zwrot od wykonawcy sporych sum. Wykonawca odrzucił to żądanie, na co inwestor skierował sprawę do sądu, z roszczeniem o zwrot stu kilkudziesięciu tys. zł.

Sąd zlecił mi wykonanie opinii. Po zbadaniu sprawy i dokonaniu oględzin budynku stwierdziłem, że prace wykonawcy zostały wykonane prawidłowo (wyjąwszy drobne usterki). Wartość prac wykonawcy określiłem na 387 tys. zł, a więc zbliżoną do otrzymanego przez niego wynagrodzenia.

www.piib.org.pl

www.kreatorbudownictwaroku.pl

www.izbudujemy.pl

Kanał na YouTube

Profil na Google+