Strategiczny Plan Działania ECCE do 2015 r. określa wyzwania stojące przed europejskim budownictwem.

Włodzimierz Szymczak

Absolwent Wydziału Inżynierii Sanitarnej i Wodnej Politechniki Warszawskiej (1979 r.), specjalizacja ogrzewnictwo, ciepłownictwo, wentylacja i klimatyzacja. Członek MOIIB, Krajowej Rady PIIB oraz Komisji ds. Współpracy z Zagranicą. Od ponad dwóch lat narodowy delegat Polski w Europejskiej Radzie Inżynierów Budownictwa – ECCE. Na jej 56. zgromadzeniu ogólnym w Dubrowniku, 27.10.2012 r., powołany do zarządu na stanowisko prezydenta elekta. Za dwa lata, zgodnie ze statutem, obejmie w ECCE stanowisko prezydenta.

 

 

– Strategiczny Plan Działania ECCE do 2015 r. określa wyzwania stojące przed europejskim budownictwem. Z czym Pana zdaniem trzeba się zmierzyć w pierwszej kolejności?

– Ten plan opisuje także sektor budowlany na dziś, podkreśla jego znaczenie w społeczeństwie i gospodarce europejskiej. Przytoczę liczby (za European Construction Forum): sektor budowlany w Europie to około 1,2 bln euro obrotów rocznie, 15 mln miejsc pracy, co stanowi 7% całkowitego zatrudnienia, i milion inżynierów budownictwa. Te liczby pokazują rangę i potencjał branży, teraz, niestety, częściowo uśpiony z powodu kryzysu ekonomicznego. Ale to właśnie budownictwo powinno być sposobem na rozwiązanie obecnych problemów ekonomicznych i społecznych. Każdy zainwestowany w nie funt, jak policzono, daje skutek ekonomiczny o trzykrotnie wyższej wartości, a inwestycje powodują ruch w innych branżach. Trzeba się więc przede wszystkim zmierzyć ze stereotypem, że budownictwo tworzy problemy.

– A jakie konkretnie wyzwania czekają naszą branżę budowlaną?

– W Unii obowiązują obecnie dwa dogmaty na przyszłość: „green” i „sustainable”. Budownictwo zrównoważone oznacza całościowe podejście do wpływu inwestycji na środowisko naturalne – bierze się pod uwagę pełen cykl życia obiektu, od powstania materiałów budowlanych, przez eksploatację obiektu, aż po rozbiórkę. Mieści się w tym np. bardzo szerokie wykorzystanie materiałów z recyklingu, pozyskiwanie energii ze źródeł niekonwencjonalnych, inteligentne zarządzanie instalacjami czy rekuperacja. I w tym kierunku będzie musiało zmierzać także polskie budownictwo. Obowiązuje nas dyrektywa 2010/31/UE z 19 maja 2010 r. dotycząca charakterystyki energetycznej budynków, dlatego trzeba jak najszybciej oswoić się z myślą, że po 2020 r. będzie można projektować i budować tylko obiekty tzw. blisko zeroenergetyczne, a wcześ-niej, już za szeąć lat, te wymagania obejmą obiekty użyteczności publicznej. W środowisku ECCE panuje pogląd, że sprostanie wymogom tej dyrektywy oznacza rewolucję nie tylko w budownictwie, ale i w branżach powiązanych. Wymagać ono będzie zmiany podejścia od wszystkich uczestników procesu budowlanego oraz stworzenia zupełnie nowych materiałów i systemów budowlanych. Spowoduje to spektakularny postęp technologiczny, ale też znaczący wzrost kosztów budowy, przynajmniej w pierwszym etapie.

 

Światowe Forum Inżynierskie 2012, Lublana, Słowenia. Włodzimierz Szymczak podczas rozmowy z Danilo Türk, prezydentem Republiki Słowenii (w środku)

 

– Wydaje się, że wielu polskich inżynierów nie jest przygotowanych do budowania domów zrównoważonych środowiskowo?

– To nie całkiem prawda. Na razie jest to wiedza snobistyczno-hobbystyczna. Należy do dobrego tonu wiedzieć o nowych trendach w budownictwie, nie ma to jednak szerszego przełożenia praktycznego. Jeśli coś się dzieje w tej kwestii, to nie za sprawą przemyślanych działań rządowych, ale dzięki funduszom unijnym albo z inicjatywy poszczególnych inwestorów oraz innowacyjnych firm, patrzących na swoją działalność w dłuższej perspektywie. A czas szybko biegnie i za chwilę będziemy mówić, że już nie zdążymy dostosować się do wymagań wspomnianej dyrektywy. Potrzebny jest „na już” specjalny, szeroki program rządowy, stabilny system wsparcia finansowego, bo inaczej inwestorzy nie podołają kosztom – zbyt długi jest okres zwrotu inwestycji, a korzyści dużo lepiej widoczne w skali globalnej.

Istotnym wyzwaniem dla środowiska inżynierów jest także nowe podejście Unii do istniejącej substancji budowlanej. Unia nastawia się na masowe modernizacje (dotyczy to nawet obiektów sprzed kilkunastu lat), by dzięki nim osiągnąć znaczące oszczędności w zużyciu energii na eksploatację. Być może częściowo pokona się w ten sposób kryzys braku nowych inwestycji infrastrukturalnych w Europie Zachodniej – tam od iluś lat nie buduje się już wielkich mostów, dworców, węzłów komunikacyjnych czy portów lotniczych, bo takie obiekty powstały wcześniej. Według Gorazda Humara, byłego prezydenta ECCE, skutek jest m.in. taki, że młodzi inżynierowie nie mają gdzie zdobywać praktyki w zawodzie.

– Ale my wciąż mamy realne potrzeby w tym zakresie.

– Tak i tego nam Europa Zachodnia zazdrości. Dlatego też mamy ogromny ruch budowlany w całym kraju, a dzięki unijnym środkom –niebywałą szansę na nadrobienie inwestycyjnych zapóźnień oraz na stworzenie mocnego sektora budowlanego. Mógłby on skutecznie konkurować z potężnymi koncernami z całego świata, które chcą wejść na polski rynek inwestycji publicznych.

– Taka konkurencja będzie też miała miejsce na europejskim jednolitym rynku, nad którego stworzeniem Unia, przy udziale ECCE i ECEC, intensywnie pracuje.

– Europejski jednolity rynek to nie tylko swoboda działalności firm, ale i świadczenia usług inżynierskich. Unia dąży do usunięcia barier, które hamują swobodny przepływ kapitału, ludzi i firm między krajami członkowskimi. Jednym z pomysłów jest np. powołanie tzw. europejskiej spółki prywatnej (European Private Company), która będzie mogła działać w całej Unii bez potrzeby tworzenia spółek-córek i dostosowywania się do lokalnego prawa handlowego. Statut takiej firmy jest już przygotowany i obecnie jest w fazie konsultacji. To świetny pomysł, bo usuwa wiele ograniczeń. Upraszcza też sprawy podatkowe. A jeśli chodzi o konkurencję i interesy mniejszych firm, to od kilku lat pracujemy nad tym tematem. Właśnie od niego zaczęła się moja działalność międzynarodowa. Gdy w 2009 r. ECCE i ECEC powołały wspólną grupę roboczą ds. prawa małego biznesu, zostałem zaproszony przez prof. Grabowskiego do wzięcia udziału w tym przedsięwzięciu w imieniu izby.

– Kiedy polscy inżynierowie będą mogli bez ograniczeń podejmować pracę w zawodzie w różnych krajach UE?

– Myślę, że za dwa, trzy lata. Wzajemne uznawanie kwalifikacji wymaga ujednolicenia standardów wykształcenia inżynierów w UE (ten proces zapoczątkowano Deklaracją Bolońską w 1999 r.). Chodzi o ekwiwalentność programów nauczania oraz ustalenie i wprowadzenie w życie minimów programowych na uczelniach technicznych. Konieczne jest też stworzenie skomputeryzowanego, ogólnoeuropejskiego systemu rejestrującego kwalifikacje i osiągnięcia zawodowe każdego inżyniera. Wgląd do systemu zapewniałaby europejska karta inżyniera, będąca integralnym elementem jednolitego rynku europejskiego, ułatwiająca mobilność zawodową inżynierów i uznawanie ich kwalifikacji niezależnie od miejsca pochodzenia, wykształcenia i pracy.

 

Rozmawiała: Joanna Jankowska

 

 

Europejska Rada Inżynierów

Europejska Rada Inżynierów Budownictwa – ECCE, utworzona w 1985 r., skupia stowarzyszenia inżynierów budownictwa z krajów europejskich. Obecnie ECCE ma 26 pełnych członków i 5 stowarzyszonych. PIIB należy do ECCE na prawach pełnego członka od maja 2010 r. (po wycofaniu członkowstwa przez PZITB).

PIIB jest także członkiem, i to założycielem, innej międzynarodowej organizacji – Europejskiej Rady Izb Inżynierskich, w skrócie ECEC, powołanej w 2003 r. Ma ona podobne cele i zakres działalności jak ECCE, ale zrzesza wyłącznie organy samorządu zawodowego inżynierów budownictwa, obecnie z 16 krajów europejskich. Dzięki temu możliwe jest m.in. wzajemne uznawanie kwalifikacji zawodowych w różnych specjalnościach budowlanych przez kraje członkowskie ECEC, do czego nie są uprawnione organizacje należące do ECCE.

ECCE i ECEC blisko ze sobą współpracują. Mają stałych przedstawicieli w Brukseli, którzy reprezentują środowisko inżynierów budownictwa przed organami Unii Europejskiej.