Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celach: świadczenia usług, reklamy, statystyk. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Pamiętaj, że zawsze możesz zmienić te ustawienia. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.

Fachowiec pod napięciem w Elektrowni Opole

05.09.2019

Rozmowa ze Zbigniewem Wiegnerem, dyrektorem budowy bloków nr 5 i 6 Elektrowni Opole.

 

 


Zbigniew Wiegner jest absolwentem Wydziału Budownictwa i Inżynierii Lądowej Politechniki Warszawskiej, był menadżerem oraz kierownikiem wielu prestiżowych budów, m.in. elektrowni atomowej w Olkiluoto w Finlandii, hut w Afryce, osiedli mieszkaniowych w Warszawie, biurowców na Syberii, drapaczy chmur w Moskwie.


 

Kiedy pojawiła się propozycja, by pokierował pan budową Elektrowni Opole?

To było coś proroczego. Przyleciałem z budowy elektrowni jądrowej w Finlandii do Warszawy jesienią 2009 r. Właśnie odbywała się na Politechnice Warszawskiej konferencja na temat przyszłości energetyki. Mnie poproszono o wygłoszenie wykładu o energetyce jądrowej. Na sali był ówczesny prezes Polimexu Mostostalu, pan Konrad Jaskóła. Zaprosił mnie następnego dnia rano do siebie - po południu wracałem do Finlandii - i spytał, czy mam sprecyzowane plany zawodowe po powrocie z tej budowy. Powiedziałem, że liczę na jądrówkę w Polsce. Był to okres ożywionej dyskusji na ten temat i wydawało się, że decyzja o budowie lada chwila zapadnie. On chyba nie był tak optymistycznie nastawiony albo wiedział, jakie niebawem zapadną decyzje. W każdym razie doprosił do tej naszej rozmowy swojego zastępcę i po krótkiej wymianie zdań stwierdzili, że „na Opole by się pan nam nadał”. Powiem szczerze, nie bardzo wiedziałem, o czym mówią. Potem upłynęły jeszcze 4 lata. Ciągle miałem w głowie atomówkę, choć już wiedziałem, że w Opolu szykuje się większa inwestycja. Właśnie w trakcie mojego pobytu na Białorusi zadzwonili szefowie z propozycją objęcia budowy w Opolu.

 

Nie pomyślał pan, że po budowie elektrowni atomowej powrót do konwencjonalnej to cofnięcie technologiczne?

Nie, ponieważ bezpośrednio po Finlandii znalazłem się w ECO w Opolu, na budowie niedużego bloku. Myślałem o nim jak o maleństwie, a ze zdumieniem stwierdziłem, że to urządzenie jak każde inne, tylko wszystkiego w nim mniej i w mniejszej skali. Nie myślałem nigdy o energetyce konwencjonalnej, że to cofnięcie się, raczej zastanawiałem się, jak wykorzystać zdobyte doświadczenie, jak wdrażać nowe standardy pracy w rozpoczynanej inwestycji. Obecnie w nowo wybudowanej Elektrowni Opole zastosowano najnowsze rozwiązania i technologie. Przede wszystkim te znacznie ograniczające jej oddziaływanie na środowisko.

Na przykład redukcja emisji dwutlenku węgla wyniesie ok. 25% na jednostkę wyprodukowanej energii. Dla mnie więc nie było to cofanie, a raczej nowe wyzwanie.

 

Przeczytaj też: Proces betonowania fundamentu kotłowni bloku energetycznego na terenie elektrowni Opole w aspekcie technologicznym oraz logistycznym

 

Już na etapie projektowania był pan włączany w tę inwestycję?

Nie. Jak przywieźli mnie tutaj po raz pierwszy na naradę, to okazało się, że jest już zawiązane konsorcjum, bo przygotowanie inwestycji trwało w poprzednich latach. Gotowy był schemat organizacyjny, podzielone kompetencje pomiędzy członkami konsorcjum. Nie do końca te ustalenia się sprawdziły, bo przecież tak wielka budowa to żywy organizm, w którym na bieżąco trzeba było nieścisłości korygować, dokładnie podzielić, co kto robi.

A i tak zdarzały się konflikty w miejscach styku. Generalny projektant współpracował z kilkudziesięcioma biurami projektów, a one też przecież miały swoich podwykonawców. Dla zobrazowania ogromu przedsięwzięcia powiem, że plac budowy elektrowni to 45-hektarowy teren, z którego wywieziono 980 tys. m3 ziemi. Aż 65 tys. t stali poszło na budowę konstrukcji, pod ziemią biegnie 3 tys. km kabli, wreszcie postawiliśmy 300 obiektów w rozumieniu ciągów technologicznych, 5500 ludzi pracowało w szczytowym momencie budowy Elektrowni Opole.

W trakcie realizacji podpisanych zostało ponad 3000 zamówień, z czego lwia część z polskimi firmami.

 

Można to jakoś ogarnąć?

Trzeba, choć nie jest to łatwe. Jak nie wiem, to pytam. I wierzę, że pracuję na tej budowie z najlepszymi fachowcami. Jeśli człowiek nie będzie miał takiego przekonania, to będzie się bał wziąć choćby dzień urlopu. Ale żeby nie było tak sielankowo, to powiem szczerze, nie było miesiąca, żebym nie chciał rzucić tego wszystkiego i prysnąć. Bo od spraw związanych z budową nie można się wyłączyć w jednej chwili, jak za kliknięciem myszką.

 

Który moment budowy był dla pana najbardziej newralgiczny?

Każdy dzień to maksymalne obroty. Ale myślę, że emocje sięgnęły zenitu, gdy synchronizowaliśmy pierwszy z oddawanych bloków - nr 5. 15 stycznia tego roku po raz pierwszy został on zsynchronizowany z Krajowym Systemem Elektroenergetycznym. 31 maja - po wielu testach i szczegółowych sprawdzianach, głównie związanych ze sprawnością oraz emisyjnością bloku - PGE Górnictwo i Energetyka Konwencjonalna wydała świadectwo zakończenia realizacji i przejęła do eksploatacji blok nr 5. W międzyczasie osiągnął on moc 931 MW. To więcej niż wynosi moc znamionowa, czyli 900 MW. Drugi z bloków w połowie maja przeszedł pomyślnie synchronizację z KSE. Mam nadzieję, że zgodnie z harmonogramem przekażemy go we wrześniu do stałej eksploatacji.

 

Ma pan plany na „po Opolu”?

Na pewno będę tu do września. Na razie nie wybiegam myślą, co dalej.

 

Rozmawiała: Maria Szylska

 


Budowa nowych bloków Elektrowni Opole to największa inwestycja przemysłowa w Polsce po zmianach ustrojowych. Jej koszt to 11,6 mld zł. Realizuje ją konsorcjum w składzie: Rafako, Polimex Mostostal, Mostostal Warszawa oraz GE Power, który jest generalnym projektantem i dostawcą kluczowych urządzeń. Budowa ruszyła w lutym 2014 r. Jej efektem będą dwa bloki energetyczne po 905 MW każdy, które pokryją 8% krajowego zapotrzebowania na energię elektryczną. Opolska elektrownia będzie pod względem wielkości trzecią w Polsce po Bełchatowie i Kozienicach.

Blok nr 5 został przyjęty 31 maja 2019 r. do użytkowania i eksploatacji. Kolejny blok - nr 6 w połowie maja przeszedł pomyślnie synchronizację z siecią. Według harmonogramu jego realizacja ma się zakończyć 30 września br.


 

Czytaj także: Przystosowanie bloku 460 MW w Łagiszy do norm BAT

www.piib.org.pl

www.kreatorbudownictwaroku.pl

www.izbudujemy.pl

Kanał na YouTube