Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celach: świadczenia usług, reklamy, statystyk. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Pamiętaj, że zawsze możesz zmienić te ustawienia. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.

Kobiety w budownictwie

08.03.2019

We współczesnym świecie kobiety coraz częściej podejmują się wykonywania zawodów zdominowanych przez mężczyzn. Okazuje się, że niejedna z pań świetnie odnajduje się w branży budowlanej. Silne, konkretne, a jednocześnie łagodne i wyrozumiałe... Kobiety na budowie.

 

Ewa Widawska-Lefik prowadzi biuro projektów w Łodzi już od 28 lat, a w budownictwie pracuje od 40 lat. W biurze współpracuje z jedną, czasem dwiema kobietami, reszta - mężczyźni.

- Żadnymi danymi statystycznymi jednak nie dysponuję, mogę tylko orientacyjnie powiedzieć, jak to moim zdaniem wygląda. Na studiach na Łódzkiej Politechnice, na Wydziale Budownictwa, jak 45 lat temu, tak i dziś jest mniej więcej połowa kobiet (może trochę mniej). Na placu budowy dominują mężczyźni, w biurach, na naradach, spotkaniach, zwłaszcza tych poważnych, z ważnymi przedsiębiorcami i firmami - dominują zdecydowanie. Mimo, że nas, kobiet jest coraz więcej, powstaje jednak pytanie - gdzie znikamy. - zastanawia się.

Jak to jest być kobietą w budowlance?

- Pewnie tak samo jak być mężczyzną. Bronimy się kompetencjami i ewentualne seksistowskie podejście szybko mści się na mężczyźnie, który się zagalopował. Czasem trzeba przypomnieć, że nie „pani Ewuniu”, tylko „pani inżynier”. Kobieta jak wszędzie, tak i na budowie, naradzie czy spotkaniu zdecydowanie łagodzi atmosferę. To dzięki temu, że nie kierujemy się przesadnymi ambicjami, nie dajemy się ponosić agresji. Kobieca łagodność plus kompetencja! Rzadziej szarża, jak to często u kolegów. Muszę się też zwierzyć, że niejeden raz wśród moich współpracowników musiałam sobie powiedzieć: „ktoś tu jednak powinien być mężczyzną, wygląda na to, że jednak ja.” - opowiada pani Ewa.

Pani Ewa przytacza też anegdoty z własnego doświadczenia. - Najzabawniej bywa wtedy, gdy przychodzi pracować z przedstawicielami kultur, w których kobieta jest przypisana do ról tradycyjnych. Kiedyś dyskutowałam warunki projektu dużego przedsięwzięcia budowlanego z Japończykami (zrealizowanego później szczęśliwie i z powodzeniem przez moje biuro). Japończykom nawet do głowy nie przyszło kierować swoje wypowiedzi w moim kierunku. Zwracali się tylko do kolegów inżynierów: mężczyzn siedzących z mojej prawej i lewej strony. W końcu doszło do pytania, z kim będą podpisywać umowę, i wtedy obaj moi męscy współpracownicy wskazali zgodnie na mnie. Miny Japończyków bezcenne, złożyli ręce i wydali (a było ich około dziesięciu) zgodny okrzyk zdziwienia, coś w rodzaju „wow!”. Ale od tego momentu już kierowali swoje pytania tylko do mnie. Nie trzeba jednak szukać aż na antypodach. Pewnego razu przyszło mi prezentować projekt przed firmą ze Śląska. Kiedy weszłam na salę, oświadczyli, że: „to chyba pomyłka, bo my tu czekamy na konstruktora”. Szybko jednak zrozumieli, że konstruktorem może być kobieta i cała dalsza współpraca przebiegła przyjaźnie i pomyślnie.

 

Polecamy też: Kiedy projektowanie inżynierii budowlanej uprawnia do zastosowania stawki 50% kosztów uzyskania przychodów

www.piib.org.pl

www.kreatorbudownictwaroku.pl

www.izbudujemy.pl

Kanał na YouTube